Darmowa wysyłka od 50,00 ! Tworzymy kraftowe herbaty BIO

Tag: zielona herbata

Historia zielonej herbaty

Drodzy Miłośnicy Herbaty,

Kiedy myślimy o Japonii, prawdopodobnie jedno z pierwszych skojarzeń jakie przychodzi nam do głowy to herbata, prawda? Oczywiście Japonia jest przede wszystkim królestwem herbaty zielonej. Owszem, Japończycy cenią także inne rodzaje herbaty na przykład herbatę czarną, a także kawę ale o tym opowiem przy innej okazji. Dziś pierwsza odsłona  o herbacie zielonej, która jest dla Japończyków tak ważna, że można ją określić mianem japońskiego napoju narodowego.

W Polsce nie ma silnej tradycji picia herbaty. Odmiana najbardziej popularna to przecież „herbata torebkowa”. I pewnie nic złego nie ma w samej torebce ale już jakość herbaty ma znaczenie dla naszego zdrowia.  Taka tylko zalana wrzątkiem herbatka, która zabarwi nam wodę na ciemny brązowy kolor, owszem wypić się da, szczególnie po dodaniu cytrynki, a jak dodamy cukru to pewnie nawet przywoła wspomnienia z dzieciństwa ale niestety taka herbatka często jest barwiona sztucznie i ten ciemnobrązowy kolor, który uzyskujemy chwile po jej zalaniu wrzątkiem wcale nie pochodzi z naturalnego koloru herbaty. Dlatego jeżeli poza doznaniem emocjonalnym chcemy jeszcze skorzystać  z właściwości zdrowotnych herbaty, należy wybrać herbatę dobrej jakości. Jednak aby zrozumieć na czym polega ta jakość herbaty należy dowiedzieć się nieco więcej o jej historii i uprawie. Herbata nie jest nam tak bliska jak popularne w Polsce zioła, o których czytamy w podaniach i legendach, którymi leczyła nas mama czy babcia i których właściwości znamy i wykorzystujemy zarówno w kuchni, medycynie jak i kosmetyce. Jednak pijąc filiżankę herbaty kosztujemy napój, którego produkcja doskonalona była przez wieki. Dlatego, aby prawdziwie docenić ten napój, chcę dziś przybliżyć historię  herbaty zielonej, a właściwie herbaty po prostu bo każda herbata pochodzi z jednego krzewu, ale o tym już pewnie wiecie z jednego z wpisów Kasi dlatego ja skupię się dziś  na herbacie zielonej, a przede wszystkim japońskiej herbacie zielonej bo bliska skórze koszula.

Zielona herbata przybyła do Japonii z Chin oczywiście. Stąd nazwa herbaty po japońsku, to tak jak w Chinach – ocha.W roku 806 drzewka herbaciane przywiozło do Japonii dwóch mnichów Kukai i Sencho, powracających z wyprawy mającej na celu poznanie filozofii buddyzmu. W Chinach herbata była napojem docenianym już od czasów legendarnych (kiedy to listek z dzikiego krzewu herbaty wpadł do czajniczka, w którym gotowana była woda dla  miłującego naturę i zielarstwo, legendarnego cesarz Shennong, a cesarz zachwycił się jej smakiem), a zgodnie z dowodami naukowymi od drugiego stulecia przed naszą erą. Początkowo spożywana była głównie jako napar leczniczy lecz wkrótce także ze względu na walory smakowe. I kiedy mnisi przyjechali do Chin, herbata pita była na dworach możnych i władców, a jakość  podawanej w domu herbaty była oznaką luksusu i zamożności gospodarza. Delikatne podniebienia mnichów, którzy również pochodzili z możnych rodów japońskich, doceniły smak napoju. Jednak popularyzację  herbaty Japończycy zawdzięczają innemu mnichowi, Eisai, który w XIII założył plantację  herbaty w Obuku w rejonie Uji i zapoczątkował modę na picie zielonej herbaty. Rejon Uji słynie z doskonałych warunków do uprawy herbaty i w tym rejonie po dziś dzień powstaje herbata najwyższej jakości. Inne miejsca słynące z wysokiej jakosci zielonej herbaty to region Kagoshimy i Shizuoki. Wyobraźmy sobie taki typowy japoński obrazek: spokojne, zasnute mgłą góry, strumyk, drzewka herbaciane…W takich właśnie  miejscach herbata rośnie najlepiej. Bogate w minerały wulkaniczne gleby, ciepłe dni i chłodne noce, a jednocześnie brak przymrozków za sprawą wiejących wiatrów, to doskonale warunki do uprawy najwyższej jakości japońskiej zielonej herbaty.

Z przywiezioną z Chin herbatą Japończycy, jak to Japończycy, zaczęli oczywiście eksperymentować aby doprowadzić ją do perfekcji po japońsku ( tak jak i dziś Japończycy pracują nad wszystkim nowinkami przywiezionymi z zachodu aby były jeszcze lepsze) pracując nad sposobem jej uprawy i obróbki. I tak okazało się, że inny napój uzyskuje się z herbaty rosnącej w słońcu, inny z tej rosnącej w miejscach okresowo zacienionych. Opracowano także inną niż w Chinach metodę obróbki cieplnej herbaty polegającą na gotowaniu na parze ( zamiast stosowanego w Chinach palenia czy prażenia).

Prawdopodobnie początkowo proces ten stosowany był także w celu uzyskania konkretnych walorów smakowych i tzw. smaku umami, tak cenionego przez Japończyków. Dzis jednak wiemy, że celem gotowania na parze jest dezaktywacja enzymu, który zawierają liście herbaty, przez ciepło.

 Gotowanie na parze zapobiega procesowi oksydacji herbaty. Po gotowaniu na parze liści przez 15-20 sekund suszy się je, a następnie roluje. Dzięki rolowaniu liście zachowują swój kolor, a także właściwości odżywcze.  Rezultatem tych zabiegów jest wyjątkowy, bogaty i intensywny smak japońskich zielonych herbat, ich zbalansowany i wyrafinowany smak.

I chociaz nie ma sensu rozważać wyższości japońskiej herbaty zielonej nad chińską  i odwrotnie, to osoba doświadczona w piciu herbaty po smaku i wyglądzie potrafi rozróżnić z którego kraju pochodzą przetworzone listki.

Krótki przewodnik po typach japońskiej herbaty zielonej:

Ryokucha – to ogólnie  zielona herbata, a wśród niej:

Gyokuro- herbata jadeitowa, najwyższej jakosci zielona herbata powstająca z roślin z pierwszego lub drugiego zbioru, z upraw czasowo zacienionych. Herbaty z upraw niezacienionych mają większą zawartość witaminy c i tanin.

Sencha – najpopularniejsza w Japonii herbata zielona dobrej jakosci, z listków z pierwszego zbioru i upraw eksponowanych na słońce ( niezacienianych).

Genmaicha – to sencha lub bancha z prażonym ryżem

Bancha- herbata nieco niższej jakosci, z 4 lub 5 zbioru.

Sproszkowana zielona herbata Matcha – herbata najwyzszej jakosci zmielona na drobniutki pyłek. Używana podczas ceremonii herbaty ale także do produkcji  deserów i lodów.

Konacha – herbata powstająca z małych listków, łodyżek i pozostałości po przygotowaniu gyokuro czy sencha. Często podawane jest w restauracjach sushi jako bezpłatny serwis. Pomimo, iż jest to herbata niższej jakosci Japończycy uważają, ze świetnie pasuje do niektórych potraw typu sushi.

Hojicha – palona herbata zielona. Wyglądem tej „ zielonej” herbaty zupełnie nie przypomina bo ze   względu na inny sposób obróbki ma kolor ciemnego bursztynu. Smak hojichi jest również wyjątkowy, dymny, dla niektórych przypomina palony karmel, dla mnie jest orzechowy. Uwielbiam hojiche. Podobno jest świetna na trawienie i moim zdaniem faktycznie działa.Szczególnie polecana jest po obfitym lub tłustym posiłku.

Wyrazem szacunku jakim ludy wschodnie zarowno Chińczycy jak i Japończycy dążą herbatę jest obecna w obu kulturach ceremonia parzenia herbaty. Ciekawostkami na ten temat jeszcze kiedyś podzielę się na łamach tego bloga, musimy jednak zdać sobie sprawę  jaka ważny i wyjątkowy musi być to napój skoro doczekał się swojego rytuału.

Jak prawidłowo zaparzyć zielona herbatę? Listki umieszczamy w zaparzaczu lub na sitku i zalewamy wodą o temperaturze 90 stopni lub mniej. Ponieważ zazwyczaj nie używamy termometrów ( prawda?), podpowiem, że  wystarczy zagotować wodę i odstawić po ugotowaniu na 2 minuty żeby wystygła. Po chwili parzenia herbatka nadaje się do picia.

Japończycy wierzą, że  swoją  długowieczność i świetną sylwetkę zawdzięczają między  innymi i przede wszsytkim piciu zielonej herbaty. Stosują ją jako lek na różne dolegliwości, miedzy innymi  oczyszczający organizm, spalający tłuszcz, a także kosmetyk i odświeżacz do ust.

Onigiri po polsku – czyli co doskonale łączy się z zieloną herbatą Kame

Kiedy myślę o zielonej herbacie i Japonii jednym z pierwszych skojarzeń jest typowy japoński lunch i japońska „ kanapka”, którą dorośli zabierają do pracy, a dzieci do szkoły, czyli onigiri. Osoby interesujące się kuchnią  japońską  prawdopodobnie znają to danie, czy przekąskę. ONIGIRI to taki pakuneczek z ryżu z różnorakim farszem. ONIGIRI można kupić w  każdym  japońskim sklepie „ conviniens store” czy „convini” jak 7eleven czy Lawson, a także w japońskich kawiarniach. Japończycy czasami korzystają z sklepowych onigiri ale zazwyczaj przygotowują je w domu sami, sądząc że te ze sklepu są mniej zdrowe bo zawierają środki konserwujące. Te sklepowe onigiri  mają kształt ładnych, dopracowanych trójkącików, a domowe to często ręcznie klejone lekko spłaszczone kulki tylko dla dzieci Japończycy stosują powszechnie dostępne foremki do wyrobu ONIGIRI w domu aby stworzyć estetyczne trójkąciki do dziecięcego lunchu boxu czyli obento.

Najpopularniejsze farsze do ONIGIRI to: gotowany lub pieczony łosoś, tuńczyk z majonezem, kiszonka japońska np. marynowana śliwka ume, ikra lub wodorosty. Ale oczywiście wariacji farszu jest więcej i pojawią się coraz to nowe smaki, a także posypki do onigiri np. z solonego sezamu. Ryżowe kanapeczki często zawijane są w glony nori lub liście shiso.  Ja dzisiaj chciałabym zaproponować Wam wersję polska onigiri przygotowywanych z produktów łatwo w naszym kraju dostępnych. Oczywiście najprostszym wyborem byłaby wersja z tuńczykiem z puszki i majonezem ale chciałam pomyśleć o czymś ciekawszym i jednocześnie odpowiednim dla wszystkich także wegetarian i wymyśliłam taką wersję. Jak wcześniej napisałam w Japonii popularne są ONIGIRI z różnymi kiszonkami w środku. Kiszonki te przyrządza się zazwyczaj inaczej niż nasze kiszonki ( ale o tym może jeszcze kiedyś opowiem) i różnią się od naszych polskich kiszonek także i smakiem ale przygotowując polsko – japońskie onigiri z powodzeniem wykorzystać możemy nasze polskie ogórki kiszone. Aby dodać słodyczy, charakterystycznej dla japońskich farszy z kiszonkami można użyć miodu, który jest i zdrowy i smaczny i całkiem pasuje do ogórków kiszonych właśnie. – nie dajcie się zwieść ze słony ogórek nie będzie się komponował. Dadzą rade 😉

Składniki
Pełna garść ugotowanego i ostudzonego do temperatury pokojowej ryżu ( ryż może być lekko ciepły ale nie na tyle by parzył nas w ręce)
Pół ogórka kiszonego
Łyżeczka sezamu
Pół łyżeczki miodu
Pół łodyżki szczypiorku ( taki paseczek)
Instrukcja przygotowania
Ryż gotujemy w wodzie bez soli. Po japońsku najpierw powinien zostać umyty, nie opłukany. Myje się go kilkukrotnie (co najmniej trzy razy) odlewając za każdym razem wodę. Po umyciu, odsączony ryż odstawiamy na jakieś pół godzinki na sitku żeby zrelaksował się po kąpieli. Następnie, ryż gotujemy od zimnej wody i wyłączmy kiedy jest miękki i lekko kleisty. Jeśli nie mamy ryżownika ( czyli elektrycznego garnka do gotowania ryżu) musimy sprawdzać ryż, by nie przywarł do garnka i odpowiednio regulować gaz. Podaje sprawdzony sposób gotowania ryżu: ryż gotujemy na średnim ogniu, pod przykryciem. Kiedy woda zacznie wrzeć, podkręcamy gaz do maksimum na chwilkę, powiedzmy minutę, następnie zmniejszamy gaz i gotujemy jeszcze przez 5-7 minut po czym znowu zmniejszamy gaz i już na malutkim gazie gotujemy ryz przez dodatkowe 10 minut. Po tym czasie gaz wyłączamy, a ryż pozostawiamy pod przykrywka na jeszcze 10 minut aby tym razem odpoczął po gotowaniu.
Najlepsza do onigiri jest odmiana krótkiego białego ryżu, najlepiej właśnie z Japonii ale jeśli takiego nie mamy możemy kupić dostępny w sklepie „zwykły” biały ryż. Co ważne, do wody nigdy nie dodajemy soli. Piękno smaku białego ryżu polega na jego czystości i braku przypraw. O ryżu jeszcze kiedyś opowiem bo to bardzo ważny element kuchni japońskiej.

Sezam parzymy na patelni z dodatkiem soli ( mała szczypta) do zbrązowienia.
Ogórka kroimy w cienkie plasterki a następnie w paseczki
Przestudzony sezam mieszamy z ogórkiem i miodem.
Ryż zlepiamy w spłaszczoną kuleczkę, układamy na dłoni, robimy wgłębienie, wkładamy farsz z ogórka i zaklejamy pozostałym ryżem, formujemy kuleczkę lub trójkąt. Jak pasem przewiązujemy szczypiorkiem.
Tips: Jeśli ryż nie klei się wystarczająco ( a pamiętacie reklamę, w której „ ten ryż nigdy się nie klei” bo w Polsce ma być sypki, a w Japonii ma się właśnie kleić) możemy dodać do niego odrobinę „mirin” (rodzaj wina powstającego z fermentacji ryżu)– dostępnego w wielu polskich sklepach w tym supermarketach, który sprawi, że ryż będzie zarówno łatwiejszy do uformowania kształtów jak i lekko słodkawy.

Jaki wpływ na naszą urodę ma picie herbaty?

Dziś obchodzimy piękne święto – 9. września to Międzynarodowy Dzień Urody. Wg mnie każdej urody, zewnętrznej oraz wewnętrznej. Regularne picie herbaty to moje must do, ale jeśli jesteście ciekawi, jak herbata wpływa również na naszą zewnętrzną warstwę czyli skórę zapraszam do lektury 🙂

Dużo mówi się o zbawiennych właściwościach zielonej herbaty wykorzystywanej do pielęgnacji skóry – czy inne odmiany herbaty sprawdzą się równie dobrze?

W kosmetologi zielona herbata rzeczywiście wyprzedza inne rodzaje herbat. Duża zawartość przeciwutleniaczy, witamin, kwasu foliowego, czy kofeiny- skarbu na zmęczoną skórę wokół oczu, całkowicie usprawiedliwiają jej zwycięstwo. Wszystkie rodzaje herbaty pochodzą z tej samej rośliny- krzewu Camellia sinesis. To procesy, jakim ją poddajemy, zmieniają jej kolor, kształt i właściwości.
Czarna herbata działa mocno antybakteryjnie więc pomoże nam w walce z trądzikiem czy innymi niedoskonałościami skóry. Zielona herbata dzięki wysokiej zawartości kwasu foliowego pomoże skórze zmęczonej i dojrzałej. Wszystkie herbaty pomagają oczyszczać nasz organizm z toksyn, a co za tym idzie, sprawiają, że skóra promienieje, a proces starzenia się komórek znacznie się opóźnia.

Dlaczego dodanie herbaty do gotowych kosmetyków zwiększa lub ulepsza ich działanie?

Herbata ma wiele właściwości, które są wręcz pożądane w kosmetologii. Przeciwutleniacze, witaminy, kofeina, kwas foliowy- to wszystko znajduje się już w niektórych naturalnych kosmetykach, pytanie tylko jakie jest ich pochodzenie? Herbata jest całkowicie naturalnym źródłem tych wszystkich bogactw. Im lepsza jakość herbaty, tym więcej w/w składników. Bardzo cieszy mnie, gdy widzę w składzie danego kosmetyku: ekstrakt z np. zielonej herbaty. Zawsze zwracam uwagę również na pozostałe składowe- na rynku znajdziemy cały wachlarz naturalnych kosmetyków, których skład prezentuje się bardzo sumiennie, a ich działanie bywa zbawienne dla naszej skóry. Używanie kosmetyków z wyciągami z herbaty należy uzupełnić pijąc po prostu dobrą, ekologiczną herbatę. Wtedy na pewno osiągniemy wymarzony efekt.

Czy lepsze efekty zaobserwujemy, gdy wybierzemy herbaty z naturalnymi dodatkami, takich jak pąki róży?

Róża słynie ze swoich właściwości antybakteryjnych, antyoksydacyjnych, przeciwzapalnych oraz łagodzących. Skórę problematyczną, np. z trądzikiem musimy traktować wyjątkowo i być konsekwentnym. Dlatego w tej walce tak ważne jest wspieranie jej od środka. Regularne spożywanie naparu z czarnej herbaty z pąki róży pomoże oczyścić skórę od środka. Ponadto, zawarta w róży witamina C przyczynia się do opóźnienia procesów starzenia się skóry, jednocześnie ją uelastyczniając. Zawsze działajmy dwuetapowo: od zewnątrz i od wewnątrz.

Z jakimi dodatkami warto połączyć zieloną i czarną herbatę, by wzmocnić jej działanie pielęgnacyjne?

Tak, jak wspomniałam, na cerę trądzikową bardzo dobrze sprawdzi się czarna herbata wzbogacona pąkami róży lub zielona np. Sencha. Jednak mój ulubiony dodatek do herbaty to zdecydowanie królowa kurkuma. To wręcz życiodajna roślina. Jej najpopularniejsze zastosowanie odnajdziemy w kuchni, jako przyprawa lub barwnik do dań. To całkowicie zrozumiałe, gdyż jest absolutnym bogactwem, można by rzecz, wszystkiego. Wzmacnia odporność, wspomaga pracę mózgu, poprawia trawienie, zwalcza infekcje oraz ma działanie antynowotworowe. Sprawdzi się również przy pielęgnacji skóry, oczyszczając ją i odmładzając. Kurkuma świetnie pasuje do zielonej herbaty, ich smaki naturalnie się przenikają, a wartości zdrowotne- uzupełniają.

Ekstrakt z zielonej herbaty, ze względu na swoją zdolność do normalizacji pracy gruczołów łojowych, jest częstym składnikiem produktów do pielęgnacji włosów. Czy naturalna płukanka herbaciana może całkowicie zastąpić gotowe produkty, dostępne w drogeriach?

Herbaciane płukanki na pewno pomogą nam w pielęgnacji skóry głowy. Bardzo dobrze sprawdzi się tutaj wspomniana już kurkuma, która wykazuje działanie przeciwłupieżowe, czy po prostu napar z zielonej herbaty, który działa antybakteryjnie i wzmacnia cebulki włosów. Skóra głowy, przede wszystkim jednak, potrzebuje odpowiedniego oczyszczenia. Przy wyborze kosmetyku z drogerii, czy tego domowej roboty, powinniśmy o tym pamiętać. Jeśli jesteśmy pewni, że dobrze ją oczyszczamy, możemy dodatkowo wspomóc ją domowymi wyrobami herbacianymi.

W jaki sposób dobrać herbatę do typu cery?

Myślę, że regularne picie dobrej jakości, ekologicznej herbaty posłuży każdemu, niezależnie od płci czy typu cery. Każda herbata oczyszcza nasz organizm z toksyn, każda zawiera antyoksydanty, witaminy oraz ma działanie antybakteryjne. Eksperymentujmy z nią. Nie musimy ograniczać się do jednej i pić ją na okrągło. Kofeina działa zbawiennie na naszą skórę, jednak jej spożycie należy kontrolować. Gdy mamy już za sobą kilka filiżanek w ciągu dnia, po południem przerzućmy się na rooibosa. I nie wyrzucajmy zaparzonych liści od razu. Herbaty wysokiej jakości możemy zaparz dwu lub nawet trzykrotnie. Po zaparzeniu herbaty w dzbanku, nie wypijajmy wszystkiego! Z naparu, który pozostał na dnie – zróbmy sobie naturalny, herbaciany okład 🙂